Rodzice coraz częściej rezygnują z profesjonalnej fotografii komunijnej. Właściciele zakładów fotograficznych w różny sposób bronią się przed spadkiem zamówień
Komunia z Licheniem w tle
Tanie wideokamery cyfrowe i aparaty fotograficzne zapowiadają odejście w niepamięć zdjęć komunijnych, wykonywanych w profesjonalnych atelier fotograficznych. Coraz rzadziej wystrojone dzieci, jeszcze uduchowione, zdążają po uroczystości „do fotografa”.
– Korzystam z fotoaparatu cyfrowego za 399 złotych i komunię mojej Wiktorii w kościele pw. Przemienienia Pańskiego utrwaliłem w kilkuset ujęciach – opowiada pan Tadeusz. – Rodzicom chrzestnym zrobię odbitki na laserowej drukarce komputerowej w mojej firmie. Nie ma żadnego powodu, żeby wyrzucać kilkaset złotych na upozowane fotki, które podobają się już tylko starszemu pokoleniu.
– Po pojawieniu się na naszym rynku dużej ilości wideokamer, zwątpiłem w sens dalszego prowadzenia zakładu – przyznaje Konrad Wawrzyniak, rzemieślnik fotograf z Górnej. – Jednak po dwóch czy nawet trzech latach okazało się, że kamera nie jest „taka straszna, jak ją malują”. Tak samo jest teraz, po upowszechnieniu aparatów fotograficznych cyfrowych po kilkaset złotych. Fotografie wychodzą słabe z powodu złego oświetlenia i nawet obróbka w komputerze niewiele jest im w stanie pomóc – fotograf broni dawnej tradycji.
Na potwierdzenie przytacza, iż już nieraz zdarzyło się, że dziecko w trzy miesiące po komunii zgłaszało się na sesję fotograficzną do zakładu, bo rodzina była niezadowolona z odbitek z drukarki.
W walce o klienta zakłady fotograficzne starają się zachęcać nieszablonowymi pomysłami. – Wobec postępu w fotografii cyfrowej, nie musimy wyjeżdżać z dziećmi w plener – zauważa Jadwiga Czechlewska, fotograf z Bałut. – Fotografujemy na miejscu, a podczas obróbki komputerowej wstawiamy tło górskie, architekturę kościoła. Ostatnio powodzeniem cieszy się tło z powszechnie znanej bazyliki licheńskiej o przebogatym wystroju wnętrz.
W tej dziedzinie Konrad Wawrzyniak pozostaje tradycjonalistą. Proponuje dzieciom sesje w najbardziej urokliwych łódzkich parkach, rzadziej w Ogrodzie Botanicznym, w którym „uwiecznia się” już zbyt wiele osób.
Mniej więcej rok temu do Łodzi dotarła nowinka – książki fotograficzne. Powstają w dwojaki sposób. Najtaniej wypada, gdy maszyna wybiera sposób rozmieszczenia kilkudziesięciu zdjęć, które drukuje na 15 – 20 stronach. Fotografie można także obrobić w komputerze, wzbogacić o upiększenia w rodzaju „przechodzenie” obrazu w obraz. Jednak taki album, powstający w jednym egzemplarzu o wymiarach 30 na 30 cm, kosztuje nawet 1400 zł. Fotograf pracuje bowiem nad nim około tygodnia!
Fotografowie tylko przy wysokich rachunkach skorzy są wydać cyfrowy zapis zdjęć, które można przekopiować na papier w laboratorium fotograficznym, płacąc po 1,80 zł za odbitkę 15 x 21 cm.
Wydatki u fotografa
100 zł to cena jednego ujęcia w atelier, które można dodatkowo skopiować na papier w znacznym powiększeniu. Za każdą następną odbitkę formatu 13 x 18 cm trzeba zapłacić po 10 zł/szt.
Wyjazd samochodem z Łodzi np. do Nieborowa i Arkadii na sesję zdjęciową kosztuje ok. 250 zł. W tej cenie klient otrzymuje do 30 fotografii na papierze oraz płytę CD ze wszystkimi ujęciami.
Sesja w łódzkim parku – 400 zł. W cenie: kilkanaście ujęć po 1 egzemplarzu formatu 15 x 21 cm i dowolna liczba odbitek po 8 zł/szt.
Włodzimierz Kupisz, Dziennik Łódzki
|
|
02/06/2010
Pierwszokomunijny portfel Kowalskiego |
|
|
26/04/2011
SOS komunijne |
|
|
17/05/2010
Najczęstsze błędy podczas przygotowań komunijnych |