Sezon komunijny już wkrótce w pełni. Coraz rzadziej rodzice organizują z tego powodu kameralne imprezy w domu.
Przyjęcia często przypominają wesela, jadłospisy są coraz bardziej wyszukane, a prezenty coraz droższe. Nawet jeśli trzeba wziąć kredyt...
Na zorganizowanie Pierwszej Komunii Świętej rodzice kilkudziesięciu tysięcy drugoklasistów w naszym regionie musieli wydać przynajmniej 1.500 zł, aby zaopatrzyć dziecko w strój, komunijne akcesoria i skromnie ugościć rodzinę. Jeśli zdecydowali się na przyjęcie w restauracji, koszt wzrósł do kilku tysięcy złotych.
– Zimą nie miałam pieniędzy na zakup sukienki. Teraz, w sezonie, jest droższa o sto złotych. Handlowcy zdzierają, jak mogą – mówi Renata Żak z Łodzi. – Pewnie się skończy kredytem, bo z pensji nie dam rady.
Takie czasy...
– Choć Pierwsza Komunia Święta może być okazją do religijnej odnowy całej rodziny, w wielu domach ten dzień staje się jedynie próbą zasobności portfeli rodziców – mówi jeden z katechetów.
– To zmora naszych czasów. Ludzie, nawet ci najubożsi, stają na głowie, aby się pokazać. Pierwsze przyjęcie sakramentu komunii powinno kojarzyć się naszym dzieciom z przyjęciem Chrystusa w znaku chleba. Tak naprawdę uroczystość mogłaby się skończyć tuż po mszy. Z błogosławieństwem chrzestnych, każdy mógłby iść w swoją stronę. Ale tak nie jest. Potem są przyjęcia, a czasami wręcz bale komunijne na kilkadziesiąt osób.
..................................................................................................................................................................................................................
ZOBACZ TO:
Szukasz sukienki komunijnej dla córki? Sprawdź galerie sukienek komunijnych naszych producentów!
..................................................................................................................................................................................................................
– Nie można dopuścić, żeby pierwszokomunijna ceremonia ograniczyła się do hucznego bankietu i rewii dziecięcej mody – wtóruje mu Joanna, przygotowująca drugoklasistów do przyjęcia Pierwszej Komunii Świętej w jednej z podłódzkich parafii. – Trzeba to wydarzenie świętować z chrześcijańską radością, ale bez zbędnej pompy i rozrzutności.
Dla dziewięcioletniego dziecka coraz częściej bowiem jej świętowanie to uroczystość poza mszą – feta w domu lub restauracji, często zakrapiana alkoholem.
Gotówka milsza kieszeni
Najdroższe prezenty komunijne tradycyjnie kupują rodzice chrzestni, choć często decydują się na wręczenie komuniście gotówki. Obecnie pożądana przez rodziców stawka to co najmniej 1.000 zł. Chrzestni korzystają ze specjalnych promocji komunijnych.
Na przykład komputer zamiast 2.500 zł kosztuje w maju w wielu sklepach o 600-700 zł mniej. Inni goście dają dziecku drobniejsze prezenty albo pieniądze. Od 100 do 200 zł za zaproszonego gościa. Za dzieci w kopercie uiszczana jest połowa stawki. W okresie komunijnym obroty w sklepach z rowerami rosną o 20-30 procent.
– Najczęściej kupowane są „górale” w cenie od 400 do 500 złotych – mówi sprzedawca ze Zduńskiej Woli. – Ale mamy dużą konku- rencję w łódzkich hipermarke- tach. Tam rower, choć dużo gorszy technicznie, jest tańszy nawet o połowę. Ludzie często kupują rowery na targu, od handlarzy, którzy przywożą je z Francji i Holandii. Można dobry wyrwać za stówkę – dodaje.
Oblężenie przeżywają także sklepy z aluminiowymi hulajnogami. Te kosztują od 100 do 700 zł. Dziewczynkom bardzo często ofiarowuje się biżuterię, stąd w maju jest duży popyt na kolczyki oraz pierścionki. W sklepach jubilerskich powodzenie mają wyroby w cenie od 70 złotych. Pierścionki można kupić już od 40 złotych. Dużym zainteresowaniem cieszą się także łańcuszki, w komplecie z medalikiem jest to wydatek od 100 do 200 złotych.
Poza domem
Pierwszokomunijne spotkania z rodziną w restauracji stają się powszechnym zjawiskiem. Trwają zwykle 5-6 godzin. Zwolennicy takiego rozwiązania podkreślają, że nie mają czasu na przygotowanie obiadu w domu. Do restauracji można też zaprosić więcej osób, niż do mieszkania w bloku.
Przyjęcie komunijne w lokalach w naszym regionie to wydatek od 35 do 110 złotych za gościa. Choć ceny nie należą do niskich, w większości lokali miejsca były zarezerwowane przynajmniej z kilkumiesięcznym wyprzedzeniem, a w niektórych zapisy prowadzone są na dwa lata naprzód.
– Rezerwacje robiono u nas jesienią ubiegłego roku – mówi Anna Niepsuj z restauracji w centrum Łodzi. – Nasi klienci mogą liczyć na to, że przygotujemy wszystko, co sobie zażyczą. Stoły są ozdobione, a dania można wybrać z pamiątkowego menu z imieniem dziecka.
Łodzianie zamawiają raczej tradycyjne zestawy: rosół, mięsa pieczone, schabowe, kotlety, ziemniaki, ale bohaterowie uroczystości i ich rówieśnicy najchętniej jedzą frytki z keczupem. Coraz popularniejsza staje się też „chińszczyzna” oraz wykwintne dania francuskie.
– Mam już też pełną obsadę niedziel majowych na rok przyszły – mówi Jacek Drewniak, który prowadzi przydrożną restaurację koło Szadku. – Z roku na rok ludzie zamawiają coraz wymyślniejsze potrawy. Schabowy to już przeżytek. Teraz na stoły wjeżdżają indyki, prosiaki. Nie wspomnę o wyrafinowanym jesiotrze z łuską z ogórka...
Na wsi taniej
Wielu osób nie było stać na lokal gastronomiczny. Wynajmują tanie remizy strażackie OSP. To forma popularna w regionie sieradzkim.
– Komunie to dobry czas dla druhów. Poza weselami, ludzie chętnie wynajmują sale z zapleczem kuchennym – mówi Józef Badziak, strażak z Korczewa.
Wynajęcie remizy to koszt od 200 do 400 zł. Trzeba też wynająć kucharkę – od 200 do 500 zł, która za wyższe wynagrodzenie przygotuje jedzenie nawet dla... 80 osób. Takie przyjęcia organizują głównie ci, którzy z poprzednich lat mają zobowiązania wobec rodziny i znajomych.
– Trzeba zaprosić tych, co zapraszali nas. W domu miałabym potem za dużo sprzątania, a i krzesła trzeba by było pożyczyć od połowy wsi – mówi matka drugoklasisty z podziałoszyńskich Zalesiaków.
W najbliższą niedzielę spodziewa się 60 gości. Obliczyła, że wraz z zakupem prosiaka (300 zł) i pozostałymi artykułami (ok. 1.200 zł), wynajęciem masarza (200 zł), kucharki (300 zł), kelnerek (100 zł), zakupem garniturku komunijnego wraz z resztą odzieży (350 zł) wyda około 3.500 zł.
– Jeśli każdy da po stówce w prezencie, to się wszystko zwróci i zarobek wystarczy na komputer dla dziecka – wyliczyła już Joanna.
Poprawiny w poniedziałek
Nowością jest organizowanie imprez od soboty, aby bez małych świadków dorośli mogli się napić alkoholu.
– Po sobotniej spowiedzi, mam umówionych sąsiadów i część rodziny z Wielunia – mówi Małgorzata. – Wszystkie dania zamówiłam w restauracji. Wystarczy i na sobotę, i na niedzielne świętowanie, i na poniedziałkowe poprawiny. Tyle że u nas w niedzielę alkoholu nie będzie. Nie będę robiła żadnych cyrków i wlewała wódkę do butelek po wodzie mineralnej. Rok temu u kuzynki po taką butelkę sięgnął dzieciak i omal mu oczy nie wyszły z orbit.
Ośrodki w modzie
Wiele ośrodków sportowych i wypoczynkowych w regionie też z dużym wyprzedzeniem zarezerwowano na majowe komunie. W zduńskowolskim międzyszkolnym ośrodku sportu zaklepano salę na wszystkie majowe niedziele. Podobnie jest w sieradzkiej Rudzie.
– Jest moda na takie lokale. Naszym atutem jest piękna okolica. Dzieci mogą się wyhasać w lesie – twierdzi Władysław Maciejewski, dyrektor MOSiR w Sieradzu.
Wynajęcie kilkuhektarowego ośrodka pod Sieradzem nie jest drogie. Płaci się od osoby za przebywanie w ośrodku – za dziecko 4 złote, a za osobę dorosłą 6 zł. MOSiR udostępnia m.in. kuchnię i zadaszone patio. Jedzenie rodzina musi zapewnić sobie sama.
Alby albo sukienki
W ostatnich latach w regionie łódzkim sprzedaje się znacznie mniej strojów komunijnych. Wiąże się to z tendencją do ubierania dzieci w alby. Są jednak zaciekli zwolennicy ozdobnych sukien. Na przykład w Zduńskiej Woli wszystkie parafie zarządziły, aby dzieci na uroczystość przyszły w albach. Strój kosztuje od 75 do 85 zł. Z tego „nakazu” wyłamały się matki czterech dziewczynek.
Wystawna sukienka to poważny wydatek. Najtańsze kosztują ok. 200 zł, a najdroższe nawet tysiąc złotych. Tymczasem rodzice, którzy przystali na jednolite alby chwalą je. Nie tylko dlatego, że kosztują mniej. Dzięki temu ich dzieci wiedzą, że nie przyszły do kościoła po to, by porównywać, kto ma ładniejsze ubranie.
Pełne ręce roboty
W majowe niedziele pełne ręce roboty mają fryzjerzy, kwiaciarki i fotografowie. Pracują nawet od świtu do nocy.
– Mamy zapisy od całych rodzin. Matek, córek, babć. Czeszemy od czwartej rano – zdradza Agnieszka Sowińska z zakładu fryzjerskiego w Łodzi. – To ranne wstawanie do fryzjera potem niekorzystnie odbija się głównie na dzieciach. Z niewyspania mdleją podczas nabożeństw...
Ewa Dobrowolska, wll, Kub, Dziennik Łódzki
* Wyjątkowe i niepowtarzalne ręcznie robione zaproszenia komunijne
|
|
07/03/2010
LISTA SPRAW - Pamiętaj o wszystkim przed Komunią! |
|
|
06/04/2011
Pierwsza Komunia nie dla wszystkich dzieci |
|
|
12/12/2009
Fryzury na Pierwszą Komunię |