Są miejscowości w Polsce, gdzie sale na przyjęcie komunijne rezerwowane są już na... dwa lata naprzód. Rodzice pragną wyprawić komunię w konkretnym wymarzonym lokalu, stąd ten pośpiech.
„Dziennik Łódzki” doniósł, że we wsi Suchodębie koło Kutna jedna z rodzin pisemnie zarezerwowała salę na przyjęcie w remizie strażackiej już przed kilkunastoma miesiącami. Tuż przed uroczystością, gdy goście byli już zaproszeni, zmienił się komendant Ochotniczej Straży Pożarnej. I on, jako gospodarz obiektu, uznał, że jemu jako strażakowi i szefowi przysługuje pierwszeństwo. Powiedział, że to jego dziecko będzie miało w remizie przyjęcie komunijne. Sprawa podzieliła całą wieś.
Ubrać dziewczynkę
Ubrać chłopca
Wydatki rodziców
Przyjęcie gości - średnio od 1 tys. do 3 tys. zł
Wydatki gości - prezent komunijny
Nie mówcie o prezentach!
Rozmowa z ks. kanonikiem Zbigniewem Zielińskim, dyrektorem Wydziału Duszpasterskiego Archidiecezji Gdańskiej:
- Alba czy sukienka? Duże, czy małe przyjęcie? Takie pytania zadają sobie niektórzy rodzice dzieci, które mają przystąpić do Pierwszej Komunii Świętej...
- To przecież nie jest istotny temat, a tak stawiane pytania wskazują jedynie na problem pytającego. Naprawdę nie ma żadnego znaczenia!
- Naprawdę żadnego?
- Najważniejsze jest przecież to, że dziecko pierwszy raz przyjmuje Pana Jezusa. To jest bardzo podniosła uroczystość i trzeba tu odpowiednio rozłożyć akcenty. Kościół wspiera moralnie rodziny, które chcą, by ten moment był dla dziecka i ich samych znaczący i uroczysty. To kwestia wcześniejszych przygotowań, stworzenia odpowiedniej atmosfery...
- A co zrobić, jeśli drugoklasiści przerzucają się na przerwach informacjami o spodziewanych aparatach cyfrowych, komputerach, rowerach?
- Prosimy rodziców, by przed Pierwszą Komunią Świętą nie mówić o prezentach. Problemem nie jest bowiem mały czy duży prezent komunijny, jego cena, taki czy inny strój, ale ważny jest klimat tego dnia. Kościół nie zastąpi rodziny w tych przygotowaniach. Jej zadaniem jest pokazanie dzieciom radości rodziców, wspólnie przeżywających z dzieckiem ów ważny czas.
Mechanizm naśladowania
Rozmowa z psychologiem dr. Wiesławem Baryłą:
- U kuzynki w ubiegłym roku na przyjęciu było 30 osób, u nas też musi być. Powtarzają się prezenty, powtarzają potrawy na stołach...
- Tak działa społeczny mechanizm naśladowania. Różnie można obchodzić inne święta, np. Boże Narodzenie i Wielkanoc, ale w przypadku I komunii wariantowość jest bardzo mała.
- Dlaczego?
- Bo jest to święto dzieci, którym rodzice, a zwłaszcza dziadkowie gotowi są nieba przychylić. A dzieci są niezwykle wrażliwe na to, by się od innych nie różnić.
- Są jednak rodziny, które nie poddają się. Zapraszają tylko dziadków i chrzestnych, a zamiast komputera kupują dziecku Pismo Święte...
- Zadam prowokujące pytanie. Jak bardzo trzeba nie kochać własnego dziecka, by mu coś takiego zrobić? Jak wielu jest rodziców gotowych poświęcić bieżące zadowolenie pociechy dla norm, które uważają za słuszne? Jeśli dziecko chce, by zorganizowano imprezę (a chce, bo tak będzie u kolegów i koleżanek) to bardzo trudno jest się temu przeciwstawić. Dużo też zależy od modelu rodziny. Im więcej jest w niej kontaktów społecznych, im jest ona liczniejsza, tym trudniej uniknąć dużego przyjęcia. Owe spotkania wynikają z głodu kontaktów, bo tak naprawdę dziś rodziny spotykają się w szerszym gronie tylko na pogrzebach, ślubach, chrzcinach i - oczywiście - komuniach.
Dorota Abramowicz, Dziennik Bałtycki
|
|
07/03/2010
Teksty komunijne |
|
|
17/05/2010
Najczęstsze błędy podczas przygotowań komunijnych |
|
|
06/07/2010
Komunijny stół |