Często narzekamy na dzieci sąsiadów oraz innych młokosów zachowujących się nieprzyzwoicie. O własnym dziecku zaś myślimy: „Nasz Pawełek może czasem zbyt szybko wpada w gniew, ale to dobry chłopak”.
Albo: „Ewelina ostatnio przynosi słabsze oceny ze szkoły, a nauczyciele coraz częściej skarżą się na jej zachowanie”, ale bezrefleksyjnie stwierdzamy, że pewnie opiekunowie ze szkoły nie mają racji?!
Choć często mówi się o tym, że szkoła jest drugim domem, i że dzieci wychowujemy nie dla siebie, lecz dla świata, na nas jako rodzicach spoczywa obowiązek wpojenia dziecku zasad moralnych. To właśnie rodzice „mają pierwotne, niezbywalne prawo i pierwszeństwo do wychowania potomstwa i dlatego muszą być uznani za pierwszych i głównych jego wychowawców”. Słowa te pochodzą z artykułu 5 Karty Praw Rodziny poświęconej „Zadaniom chrześcijańskiej rodziny we współczesnym świecie”.
Zatem rodzice obcując ze swoimi podopiecznymi codziennie mają pierwszoplanową pozycję wychowawczą, ojciec lub matka może stać się wzorem godnym naśladowania dla swego dziecka. Rodzice dążąc do wychowania swych pociech w duchu religijnym, przekazując im wiarę, nadzieję i miłość, mają szansę uformowania człowieka, który wkraczając w dorosłe życie będzie żył w zgodzie ze sobą, ze społeczeństwem i z Bogiem.
Arcybiskup Kazimierz Majdański w swej publikacji „Wspólnota życia i miłości” rodzinę nazywa „Kościołem domowym”, „domowym sanktuarium Kościoła”. Pamiętajmy jednak, że wychowanie nie jest jednostronną indoktrynacją, lecz obustronną, wzajemną relacją polegającą na obdarzaniu się tym co mamy najlepsze. A zatem rodzice dzielą się swym dojrzałym człowieczeństwem ze swoimi dziećmi, te zaś obdarzają ich nowością i świeżością człowieczeństwa.
W „Deklaracji o Wychowaniu Chrześcijańskim” czytamy, że rodzina chrześcijańska stanowi pierwszą szkołę cnót społecznych, zadaniem rodziny jest ubogacenie potomka w taki sposób, aby zapewnić mu rozwój istoty społecznej. Czyli z jednej strony rodzice powinni przygotowywać i wprowadzać dzieci w życie społeczne. Z drugiej strony powinni od najmłodszych lat wprowadzać dziecko w religię katolicką i tłumaczyć na czym polega obecność Boga w jego życiu.
Wychowanie powinno odbywać się oczywiście z poszanowaniem tej małej istoty wzrastającej w naszej rodzinie, otwierając się na jej predyspozycje, potrzeby i etap rozwoju, na którym się znajduje. Zatem nie mylmy wychowania katolickiego z niszczeniem indywidualności dziecka czy urabianiem dzieci według jakiegoś konkretnego narzuconego wzoru. Wychowanie katolickie opiera się bowiem na wspieraniu dziecka w poszukiwaniu dobra i trosce o to, aby stawały się coraz lepsze. Innymi słowy, by były coraz bardziej dojrzałe, twórcze, życzliwe i szlachetne oraz by kierowały się takimi wartościami, jak prawda, dobro i piękno.
Kościół stawia przed rodziną wyzwanie - według doktryny kościelnej rodzice są pierwszymi głosicielami wiary. Rodzice, będąc przez najważniejsze dla formowania osobowości potomstwa lata nauczycielami religii i natchnieniem dobrych uczynków, kładą fundament pod jego przyszłe, dorosłe życie religijne, pełne wiary i miłości do Stwórcy.
Jeśli wskutek doświadczeń życiowych oddaliliśmy się od Boga, a nasze dziecko rozpoczęło właśnie przygotowania do Pierwszej Komunii Świętej warto odnowić i umocnić osobistą więź z Chrystusem poprzez codzienną modlitwę, cotygodniową lub częstszą Eucharystię, poprzez regularną spowiedź i Komunię świętą. Warto również zastanowić się nad sakramentami świętymi i ich znaczeniem. Zadaniem rodziców jest również pogłębione rozumienie znaczenia Pierwszej Komunii przez dzieci przyjmujące ją po raz pierwszy do swojego serca.
Daria Kwiatkowska
|
|
11/12/2009
Biały opłatek |
|
|
19/08/2010
Duchowość czy szpan |
|
|
01/02/2011
Jak przyjmować Komunię Świętą |