Czy rzeczywiście dzisiaj dzieci bardziej niż sakramentem interesują się prezentami, jakie dostaną na komunię?
O współczesnych pierwszych komuniach rozmawiamy z księdzem Pawłem Pęczkiem i psychologiem dziecięcym Tatianą Nojek Czy rzeczywiście dzisiaj dzieci bardziej niż sakramentem interesują się prezentami, jakie dostaną na komunię?
KSIĄDZ PĘCZEK:
- To żadna nowość. Kiedyś też tak bywało. Tyle że teraz doszły agresywne reklamy, zachęcające do robienia zakupów. W tej kwestii dużo zależy jednak od rodziców, bo to od nich dzieci przejmują sposoby zachowań, zainteresowania. Jeśli mama i tata będą przede wszystkim skoncentrowani na otoczce, czyli urządzaniu przyjęcia, zapraszaniu gości, to i pociechom udzieli się ta atmosfera. Jeżeli dorośli będą z maluchami rozmawiać, uczulać na sprawy ducha, to one zmienią swoje nastawienie.
Czy to nie Kościół powinien przekazywać te wartości dziewięciolatkom?
- Owszem i Kościół to robi. Uświadamia zarówno dzieci, jak i rodziców. Organizuje katechezy dla dorosłych, na których porusza się ten problem. Spotkania odbywają się już od pierwszej klasy podstawówki. Są już efekty. Kiedy ostatnio zapytałem dzieci, czym jest dla nich komunia, wiele odparło, że się cieszy, bo przyjmie do swego serca Pana Jezusa. To nie była wyuczona formułka.
Mówi się o obniżeniu wieku dzieci przystępujących do pierwszej komunii. Podobno 6-latki nie są jeszcze tak "skażone" konsumpcyjnym stylem życia.
- Ja słyszałem raczej o podniesieniu tego wieku. Niektórzy chcą, by do pierwszej komunii szły dzieci z III klasy, bo będą już mądrzejsze i dojrzalsze. Moim zdaniem to nie wiek odgrywa główną rolę, ale wychowanie. Zdarza się przecież, że rodzeństwo o rok młodsze idzie do komunii razem z siostrą czy bratem i doskonale rozumie czym jest sakrament.
Czy ksiądz pamięta swoją komunię?
- Owszem, choć słabo. To było przecież prawie 30 lat temu!
Pamięta ksiądz, co dostał w prezencie?
- To były inne czasy i inne prezenty. Wtedy kupowało się zegarki, więc dostałem swój pierwszy czasomierz. Notabene zgubiłem go potem na pielgrzymce. Dostałem też rower - składak. Dziś dzieci by się z niego śmiały, ale wtedy był czymś znacznym. Owszem, cieszyłem się z nich, ale byłem wychowany w duchu katolickim, więc odbierałem całą uroczystość jako moje pierwsze ważne wydarzenie w życiu.
TATIANA NOJEK:
Czy można wychować dzieci tak, by przestały się nadmiernie koncentrować na prezentach?
- Dzieci zawsze zwracały uwagę na wszystko, co zewnętrzne: strój, przyjęcie, upominki. Dorośli, reklamy tylko to podkręcają, a powinno się raczej więcej mówić o duchowej stronie uroczystości. Rzeczywiście, dużą rolę mogą odegrać rodzice, ale powinni wychowywać swoje pociechy w tym duchu od małego, a nie przypominać sobie o tym tuż przed ceremonią. Ja sama mam córkę w pierwszej klasie szkoły podstawowej. Już teraz przygotowuję ją do tego, że w przyszłym roku pójdzie do komunii. Chodzimy co niedziela do kościoła całą rodziną i tłumaczymy jej z mężem, jakie ważne wydarzenie ją czeka.
Jest Pani za tym, by zmienić kryteria wiekowe dzieci przystępujących do pierwszej komunii?
- Jeśli już, to granica powinna być podniesiona. Może do trzeciej lub czwartej klasy?... Małe dzieci nie są w stanie należycie rozumieć czym jest komunia.
A jak było na Pani komunii?
- Moja była nietypowa. Pochodzę z Białorusi i po raz pierwszy sakrament przyjęłam dopiero tuż przed ślubem. To była skromna uroczystość, żadnych prezentów, sukni, tylko przeżycie duchowe. Ponieważ byłam dorosła, było ono bardzo głębokie.
Magdalena Grochowalska, Express Ilustrowany
|
|
12/05/2011
Nasze małe polskie wesele, czyli I Komunia Święta |
|
|
13/12/2009
Kiedy święto Pierwszej Komunii zaczęło zmieniać się w targowisko próżności? |
|
|
06/09/2010
Pierwsza Komunia – przeżycie duchowe czy komercyjne wyzwanie |